Młody kierowca dachował przed posterunkiem

Młody kierowca dachował przed posterunkiem

Znacie to powiedzenie: "jak kochać to księżniczki, a jak kraść to miliony"? Właściwie chodzi o to, by zawsze dążyć do czegoś wielkiego. Młody kierowca z Modliborzyc postanowił obrać tę zasadę, lecz w dość niecodzienny sposób. Stracił panowanie nad swoim BMW i dachował tuż przed posterunkiem policji, będąc pod wpływem alkoholu.

Do tego niebezpiecznego incydentu doszło w Modliborzycach, w województwie lubelskim. 20-letni mieszkaniec gminy Godziszów prowadząc swoje auto, na zakręcie uderzył w drzewo, co doprowadziło do dachowania pojazdu. Choć nie odniósł poważnych obrażeń, opuszczał miejsce zdarzenia, zostawiając za sobą uszkodzone BMW.

Jednak po krótkiej chwili wrócił na miejsce zdarzenia. Dlaczego tak postąpił? Można się jedynie domyślać. Młodzieniec „zaparkował” swoją bawarską karocę na dachu tuż przed budynkiem komisariatu. To tragikomiczne zdjęcie z wydachowanym BMW i komisariatem w tle naprawdę zapada w pamięć.

Na miejscu zdarzenia błyskawicznie pojawili się policjanci. Według ich ustaleń, kierowca stracił kontrolę nad autem na łuku drogi, co zakończyło się zderzeniem z drzewem i dachowaniem. Badanie wykazało, że młody mężczyzna miał w organizmie ponad promil alkoholu, co mogło być przyczyną tak niebezpiecznej jazdy. Teraz staje przed sądem, gdzie odpowie za swoje brawurowe postępowanie. Prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji to poważne przewinienia, które mogą skutkować karą pozbawienia wolności sięgającą do 3 lat.

Taki przypadek raz jeszcze dowodzi, jak niebezpieczne mogą być skutki jazdy po alkoholu. Czy w ogóle jest sens podsumowywania tej historii morałem? Młody człowiek popełnił poważny błąd, jednak na szczęście nikomu nie wyrządził krzywdy. Bądźcie odpowiedzialni i nie narażajcie siebie i innych, ponieważ konsekwencje mogą być bardzo nieprzyjemne. Czasami obawa przed publicznym ośmieszeniem może być kluczowym czynnikiem w podejmowaniu właściwych decyzji.