Xiaomi SU7 i wypadek - co z autopilotem?

W ostatnich dniach Xiaomi SU7 został uwikłany w tragiczną sytuację, która wzbudziła nie tylko kontrowersje, ale i dyskusję na temat technologii autonomicznych pojazdów. Incydent miał miejsce na autostradzie w Chinach, gdzie samochód poruszał się z włączonym autopilotem (NOA) z prędkością 116 km/h.
System był w stanie zareagować na napotkane przeszkody związane z robotami drogowymi, co doprowadziło do aktywacji kilku ostrzeżeń dla kierowcy oraz automatycznego zmniejszenia prędkości. Niestety, mimo funkcji autopilota, kierowca poczuł, że potrafi lepiej przejąć kontrolę nad pojazdem i w ostatniej chwili zrezygnował z pomocy systemu, co doprowadziło do tragedii.
W momencie uderzenia w betonową barierę prędkość wynosiła 97 km/h. Po zderzeniu pojazd stanął w płomieniach, a doniesienia o braku możliwości otwarcia drzwi przez pasażerów tylko podsyciły falę krytyki. Producent jednak obronił się, twierdząc, że ich modele są wyposażone w mechaniczne uchwyty awaryjnych otwierania drzwi, co powinno teoretycznie umożliwić ich otwarcie nawet w krytycznej sytuacji.
W wyniku tragicznego zdarzenia, akcje Xiaomi na giełdzie odnotowały spadek o ponad 5 proc., a zapotrzebowanie na model SU7 wciąż jest ogromne, z czasem oczekiwania sięgającym 40 tygodni.
W miarę jak sytuacja się rozwija, globalna społeczność zaczyna przyglądać się regulacjom dotyczącym systemów półautonomicznych. Po wypadku chińscy kierowcy postanowili przeprowadzić kontrowersyjny eksperyment, porównując zachowanie samochodu Tesla z systemem FSD na tym samym odcinku drogi, gdzie doszło do wypadku z udziałem Xiaomi.
Testerzy w Teslach doświadczeni w tego typu sytuacjach postanowili sprawdzić, jak system zareaguje na przeszkody. Choć Tesla znacznie zwolniła, kierowca, ignorując sygnały, przyspieszył samochód do prędkości 110 km/h, co było niebezpieczne. Na szczęście, dzięki inteligentnym algorytmom, system zredukował prędkość, a do tragedii tym razem nie doszło.
Cała sytuacja ponownie weryfikuje, na ile technologie mogą zastępować ludzką intuicję i odpowiedzialność. Choć eksperymenty mogą budzić zainteresowanie, istotne jest, aby kierowcy pamiętali o zdrowym rozsądku na drodze.