Smart na warszawskiej stacji demontażu

Smart na warszawskiej stacji demontażu

Na warszawskiej stacji demontażu pojazdów natrafiono na interesujący egzemplarz SUV-a Smart, elektrycznego modelu, którego jeszcze niedawno testowano na tablicach profesjonalnych. To oznacza, że marka Smart, znana wcześniej z produkcji mikrosamochodów we współpracy z Mercedesem, jest w trakcie transformacji.

Smart przeszedł długą drogę - od mikrosamochodów, poprzez produkcję mniej udanych modeli, aż do przejęcia przez chiński koncern Geely. Obecnie marka podejmuje próby powrotu na rynek europejski z elektrycznymi crossoverami, które niestety nie przyciągają tak dużego zainteresowania, jakby mogły miewać.

Warto zauważyć, że w Polsce brakuje nowych modeli Smart. Mimo to, pojawiły się zdjęcia dwóch egzemplarzy Smarta na polskich tablicach rejestracyjnych, co sugeruje, że mogą być testowane w warunkach zimowych w Szwecji.

Model Smart #5 to duży SUV o długości 4,71 metra, z rozstawem osi równym 2,9 metra oraz akumulatorem o pojemności 100 kWh. Możliwość ładowania z mocą do 280 kW i uzyskanie zasięgu ok. 400 km w kwadrans wydaje się bardzo obiecująca.

Jednak widok tego egzemplarza na stacji demontażu wzbudza wątpliwości. Możliwe, że jako testowy-nieprodukcyjny, nie może być zarejestrowany na stałe i po zakończeniu testów zostanie poddany demontażowi. Niestety, nie wiadomo, co testowano, ani czy oznacza to powrót Smarta do Polski, a auto może symbolizować smutny los pojazdów przeznaczonych do kontrolowanego zepsucia.

Decyzja o niewprowadzeniu Smartów na rynek polski jest zrozumiała. Polski rynek samochodów elektrycznych jest zbyt mały, aby producenci mogli na nim poważnie zarabiać. Tak więc, dla tych, którzy marzą o Smartcie, pozostaje jedynie import z Niemiec, gdzie cena za model wynosi 45 800 euro (około 190 530 zł), co sprawia, że pojazd staje się eksponatem w salonie, a nie powszechnym środkiem transportu.